Pudding z siemienia lnianego z malinami w dwóch wersjach

Dziś kolejny przepis z cyklu #nicnowego #polskiesuperjedzenie , i tutaj od razu informacja, by zachęcić Was do zrobienia – deser jest łatwy i ekspresowy w przyrządzaniu.

Pudding z siemienia lnianego zrodził się w mojej głowie po obejrzeniu i oczywiście wypróbowaniu słynnych w sieci, kolorowych i superzdrowych puddingów z nasion chia.

pudding siemię lniane



Jakiś czas temu dowiedziałam się o podobnych właściwościach zdrowotnych nasion chia – szałwii hiszpańskiej i właśnie polskiego siemienia lnianego. Pomyślałam, że moda modą, ale naprawdę nie widzę sensu trzykrotnego przepłacania, skoro w zasięgu ręki jest tańszy, rodzimy odpowiednik.


zdjęcie pochodzi z Internetu

Mam wrażenie, że swego czasu przeszukałam chyba cały Internet, by znaleźć przepis na pudding z siemienia lnianego. Niestety żaden z nich nie spełnił w pełni moich oczekiwań, głównie ze względu na konsystencję – raz zbyt rzadką, innym razem zbyt gęstą i nieapetyczną.

Postanowiłam poeksperymentować i dzięki temu mogę dziś zaprezentować Wam dwa rodzaje puddingów, jeden tylko na bazie mleka, drugi z dodatkiem jogurtu greckiego.

Moim zdaniem to właśnie maliny sprawdzają się w takim puddingu najlepiej, a właśnie teraz jest na nie sezon!
Gorąco zachęcam do spróbowania!

Czego potrzebujemy?
  • Nasion lnu - u mnie na 4 kubeczki - pół małej szklanki lub filiżanki
  • Mleka krowiego lub mleka roślinnego np. migdałowego/ orkiszowego - dwa razy więcej niż siemienia lnianego
  • Ksylitolu lub cukru brązowego - 1 czubata łyżeczka
  • Malin - jedno opakowanie 500gr
  • Jogurtu greckiego (do drugiej wersji puddingu) – „na oko” 2,3 łyżki
Jak to zrobić?




1)
W rondelku na małym ogniu/ mocy gotujemy siemię lniane na mleku przez ok. 
5-7 min, tak, by nasiona uwolniły żel. Cały czas mieszamy, by nie przypalić. Dodajemy ksylitol lub po prostu słodzimy (teraz można spróbować i dodać więcej, jeśli wolimy słodszy smak). Odstawiamy do ostudzenia.

2)
Do żelowatej mieszanki dodajemy maliny i rozdrabniamy je widelcem mieszając.
Nieco większą połowę mieszanki przekładamy do dwóch pucharków.
Do drugiej połowy dodajemy dwie/ trzy łyżki jogurtu greckiego, mieszamy i przekładamy do kolejnych dwóch pucharków.

3)
Wierzch deserków dekorujemy świeżymi malinami i wkładamy do lodówki na co najmniej 2 godziny, a najlepiej jeszcze dłużej. Deserki mogą stać w lodówce przez kilka dni.

Zamiast gotowania siemienia lnianego można po prostu zalać je mlekiem i odstawić do lodówki na noc, tak by uwolniły żel, jednak w tan sposób trudniej osiągnąć pożądaną przez nas konsystencję puddingu – ani zbyt rzadką, ani zbyt gęstą.

*Żel wydzielany przez nasiona lnu działa jak balsam dla przewodu pokarmowego i polecany jest osobom z delikatnym żołądkiem.

Która wersja puddingu jest Waszym zdaniem smaczniejsza? Kremowa z jogurtem greckim czy może podstawowa tylko na bazie mleka?

Czy próbowaliście zastępować chia siemieniem lnianym w innych przepisach? Jeśli tak, to jakich?



Inne przepisy akcji:

Zupa selerowy mus i rurki maliną nadziewane
Ryż z rzepą i fasolką
Młoda kapusta bardzo koperkowa z młodymi ziemniaczkami
Kalafior w roli głównej (3 przepisy)
Sałatka tabbouleh z bobu
Kapuściany gaj i indyk jaglanym złotem się mieniący
Pieczone jabłka z nadzieniem kokosowo-rodzynkowym

Pozdrawiam,
Martyna

20 komentarzy:

  1. zdrowe pyszności! siemię lniane to mój absolutny ulubieniec! <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawe jak posmakuje Ci w postaci deserku puddingowego:)

      Usuń
  2. Zakochałam się w wersji z chia <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, z chia wychodzi super, zachęcam do innowacji z siemieniem:)

      Usuń
  3. Od razu wypróbuję! Co prawda bez malin, ale ciekawi mnie jak to wyjdzie z siemienia :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale dawno nie jadłam malin! U mnie w ogródku jeszcze nie ma :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno lada moment się pojawią:) - choć w ogórdku mojej mamy też jeszcze nie widziałam nawet tych jasnych, malych, a teraz możesz sobie kupić koszyczek, w Warszawie po 5,50-6zł:), a jeszcze niedawno cena była dwukrotna!

      Usuń
  5. Nie wiedziałam, że siemię lniane ma takie żelujące właściwości. Muszę koniecznie wypróbować :) Dziękuję! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, ma, niektórych wiem, że ta konsystencja obrzydza:), ale w tej formie na pewno nie:), chyba że ktoś nie lubi kisieli i puddingów:)

      Usuń
  6. Robiłam ostatnio bardzo podobny deser oraz bardzo podobne zestawienie :) Polecam bardzo oba rodzaje nasion :) Polecam zalać gorącym mlekiem lub gorącą wodą - nie trzeba gotować i nie ma ryzyka przypalenia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, muszę spróbować z tym zalaniem gorącym mlekiem lub wodą;)

      Usuń
  7. Zgadzam się. Jeśli coś ma podobne właściwości, a niektóre nawet lepsze, to po co przepłacać. Dla mody? pozdrawiam,
    bastalena

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie! I myślę, że wiele jest jeszcze takich rzeczy:)

      Usuń
  8. Kiedyś jadłam siemię - mieliłam co rano do śniadania. Przepis smakowity, muszę spróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Muszę spróbować! Ciągle staram się przepycić seiemię lniane do posiłków. Często dodaję do muski i owsianki. Teraz jesten w szale koktajli. Ale takie deserki to muszą być pyszne. Malinki, mmm, pyszności :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Wypróbowałam, ale dodałam jeszcze borówki. Pyszności! Nawet mój narzeczony, który zwykle sceptycznie podchodzi do zdrowych wynalazków, stwierdził, że to bardzo smaczne. Wow! Dzięki za inspiracje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z borówkami musiało też wyglądać i smakować obłędnie!:)

      Usuń
  11. Wygląda bardzo dobrze. Wszystkie produkty mam w domu. Lecę robić :-)

    OdpowiedzUsuń