Jak prowadzić zdrowy styl życia i nie zwariować? – czyli 7 MOICH ŻELAZNYCH ZASAD

Mam wrażenie, że ostatnimi czasy zdrowy styl życia i całe to „bycie fit” są jakieś… przesadzone, narzucające się, jakieś takie za bardzo modne, o ile takie określenie w ogóle istnieje...
No bo przecież taki to wdzięczny temat, poruszany masowo w telewizji, magazynach, całym Internecie wzdłuż i w szerz, a jakoś potrafi doprowadzać do frustracji. Że jednak za mało się staramy, że to, co robimy to ciągle za mało, a na końcu i tak ktoś życzliwy skomentuje, że to i tak nic nie da, bo wokół TYYYLE chemii, a i tak na coś umrzeć trzeba itp… I jak tu żyć?:P

Wydaje mi się, że o ile z jednej strony promocja zdrowia i  bycia fit, pomaga zapobiegać chorobom, być świadomym konsumentem i ogólnie czuć się dobrze, to z drugiej strony musimy pamiętać, że jest to także biznes mający na celu nic innego, jak zarabianie pieniędzy. Czytamy wywiady z gwiazdami/ celebrytami, którzy piszą własne książki, gdzie doradzają jak jeść i żyć, w telewizjach śniadaniowych widzimy enty przepis na oczyszczający koktajl, albo artykuł o konieczności wykluczenia glutenu/ mięsa/ nabiału z diety…
Można zwariować, jak spróbujemy to wszystko złożyć w jedną całość; jest to niemożliwe.

X dobrych lat temu, kiedy ze względów zdrowotnych musiałam rozpocząć  zainteresowanie zdrowym stylem życia, starałam się jak dobra uczennica wprowadzać w życie większość zasłyszanych, wyszukanych „nowinek zdrowotnych”. Z biegiem czasu nowinek wyszukiwać nie musiałam, bo same były mi podawane na tacy pod nos przez media. Zaczęło być tego wszystkiego tak dużo, że najzwyczajniej w świecie … zgłupiałam. Raz można coś, za chwilę kategorycznie nie, albo odwrotnie…

Źródło: pinterest


Naprawdę, słuchając wszystkich porad zdrowotno -  żywieniowych wokół miałam wielokrotnie mętlik w głowie. Przecież nie jestem w stanie trzymać się wszystkich tych zasad, bo popadnę w jakiś fanatyzm!
Przemyślałam sprawę i stwierdziłam, że w całym tym zdrowym stylu życia chodzi tylko o MNIE i o to, co moim zdaniem służy MI, a nie jakiejś tam celebrytce.

Dlatego wypracowałam kilka żelaznych MOICH zasad i to właśnie one są dla mnie drogowskazem, inaczej zwariowałabym:

1. BYCIE ŚWIADOMYM KONSUMENTEM I WYROBIENIE NAWYKU „TEGO NIE KUPUJEMY”

Nigdy nie zapomnę pierwszych odcinków programu Kasi Bosackiej „Wiem co jem”, które jako jedne z pierwszych otworzyły mi oczy na oszustwa producentów odnośnie składu produktów spożywczych. Z tego też powodu zawsze sprawdzam składy produktów, które kupuję i nie wrzucę do koszyka czegoś, co zawiera wypełniacze i całą tablicę Mendelejewa. W mojej lodówce nie ma praktycznie produktów z mlekiem w proszku, syropem glukozowo-fruktozowym, barwnikami, zagęstnikami, mączkami i innymi tego typu atrakcjami.

2. TESTOWANIE „CZY DANA WSKAZÓWKA ŻYWIENIOWA/ POLECANA AKTYWNOŚĆ MI SŁUŻY”

Ta zasada wiąże się z nazwą mojego bloga J – w końcu jestem koneserką zdrowego stylu życia i to, co robię sprawia mi ogromną radość! Dlatego chętnie testuję nowości ze świata zdrowia, ale jeśli się nie polubimy, nie wdrażam nic na siłę. Dotyczy to zarówno produktów spożywczych – np. świeżo wytłaczanego soku z pokrzywy (nie przełknę, choćby nie wiem jak był zdrowy i modny:P), a także aktywności fizycznej – jeśli jakiś sport nie przypadnie mi do gustu, po prostu go nie uprawiam, nawet jeśli „wszyscy” to robią.


Źródło: pinterest


3. REGULARNOŚĆ POSIŁKÓW ZAWSZE I WSZĘDZIE

Przekonałam się już wielokrotnie, że muszę, po prostu muszę jeść regularnie. Inaczej opadam z sił, spada mi poziom cukru, przez co czuję, ze zaraz zemdleję. Dlatego też mam już opracowaną do perfekcji metodę zabierania ze sobą posiłków – jeśli to możliwe, przygotowuję je wcześniej, a jeśli nie, zawsze mam ze sobą banana, paczkę orzechów lub innych bakalii, jakiś jogurt pitny, sok warzywny lub owocowy albo wafle ryżowe itp. Zabierając coś ze sobą nie muszę polegać na innych (np. zorganizowanym dopiero późnym wieczorem obiadu na służbowym wyjeździe), ani też nerwowo szukać sklepu, czy zapychać się byle czym.


Źródło: pinterest


4. TRZYMANIE SIĘ ZASADY „JAK NAJMNIEJ PRZETWORZONE” ZAWSZE I WSZĘDZIE

Jak najmniej przetworzone, czyli niby jakie? Często słyszę od otoczenia. Najprostsza powtarzana definicja brzmi „takie, które albo miało matkę, albo wyrosło z ziemi” i wszystko jasne. I nie chodzi tutaj o to, by zjadać wyłącznie surowe mięso i warzywa :P. Ja dbam o to, by np. nie kupować „gotowców”, czyli sosów w słoikach, kawy rozpuszczalnej, serków/ jogurtów smakowych itp., by nie odgrzewać posiłków kilka razy (zmniejsza to ich odżywczość). Po prostu wolę kupić bazowe, czyste produkty i samemu z nich coś stworzyćJ

5. PODSTAWOWA WIEDZA O TYM CO NA PEWNO DLA MNIE ZŁE

Mam na myśli podstawowe informacje, które bez poświęcania specjalnego czasu działają na plus na nasze zdrowie. No bo co z tego, że np. używam zdrowej oliwy z oliwek w zły sposób? Więcej szkód, niż korzyści... Kilka przykładów:
Wiem, że oliwa z oliwek jest zdrowa , ale tylko na zimno, czyli nie smażę na niej, tylko na rzepaku/ oleju kokosowym/ maśle klarowanym, bo mają wyższą temperaturę topnienia, dzięki czemu nie wydzielamy toksyn przy smażeniu…
Nie zalewam zielonej herbaty wrzątkiem, bo jeśli to zrobię, to tak, jakbym piła zwykłą czarną pod względem właściwości.
Nie obieram niektórych warzyw/ owoców ze skórki, bo tam znajduje się najwięcej witamin.
Proste i  nie wymaga od nas czasu, tylko dobrej decyzji!

6.NIEJADANIE WSZYSTKIEGO CO DOSTANIEMY POD NOS BEZMYŚLNIE

Są takie sytuacje w życiu (np. wyjazdy służbowe, imprezy rodzinne), gdy posiłek jest nam podawany „pod nos” i nie mamy żadnej możliwości wyboru lub jest ona ograniczona. Co wtedy robię?
  • Jeśli jadę na dłużej np. do jakiejś rodziny, w której wiem, że nie mam najmniejszych szans na ciemne pieczywo, kupuję paczkę chleba typu pumpernikiel i mam sprawę załatwionąJ bez proszenia nikogo. A ze stołu wybieram to, co mi pasuje, proste.
  • Jeśli jestem np. na rodzinnym obiedzie, na którym serwowane są rzeczy, których nie jadam (mięsa/ryby w panierach, ciasta z kolorowymi piankami itp.) – po prostu nie nakładam ich na swój talerz. 
  • Jeśli nie mam żadnego wyboru, bo talerz z posiłkiem ląduje przede mną, niestety zachowuję się jak dziecko i wyjadam to, co mi pasuje, a zostawiam na talerzu to, czego nie jadam. Trudno, nie sprawię cioci przyjemności, że wylizałam talerz do czysta, ale męczyć się nie będę;)


7. BRAK WYRZUTÓW SUMIENIA, CZYLI WIEM KIEDY WYLUZOWAĆ

Źródło: pinterest


Są też sytuacje wyjątkowe, jak święta/ rocznice/ urodziny /wizyta w specjalnym miejscu – choć wiem, że firmowy sernik, czy czekoladowy tort mojej mamy nie należą do zdrowej kuchni, uważam , że właśnie wtedy jest okazja do tego, by raczyć się takimi przyjemnościami, jak np. tortowa masa z masła, jaj, prawdziwego cukru.Rozkoszujemy się wspólnie takimi przyjemnościami maksymalnie, bo wiemy, że na co dzień takich rzeczy nie ma. I tym różnią się dla mnie szczególne okazje od zwykłych dni. Nie mam zamiaru wariować i serwować podczas świąt „zdrowych słodkich zamienników”, bo wg. mnie miejsce na takie rzeczy jest na co dzień. Po prostu celebruję szczególne chwile bez obsesyjnego myślenia o tym, co zdrowe.


Czy Wam również zdarza się mieć mętlik w głowie od nowinek o zdrowym stylu życia?
Jakie są Wasze metody na zdrowy styl życia bez popadania w fanatyzm?

Pozdrawiam,
Martynika

6 komentarzy:

  1. Miałam podobnie z tym mętlikiem ale podobnie jak Ty ustaliłam kilka zasad ( bardzo zbliżonych do Twoich) i nie ma problemu. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. stosuję się do tych samych zasad i polecam wszystkim!:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zdarza się... Zabrakłoby życia na wprowadzanie do diety wszystkich tych nowych, zdrowych produktów!
    Dlatego ja trzymam się swoich 4 grup żywieniowych: owoców, warzyw, roślin strączkowych i produktów z pełnych ziaren. To strasznie ułatwia sprawę i bez zastanowienia mogę zdrowo jeść wszędzie gdzie jestem :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetne lunch boxy, a ze składnikami w produktach staram się walczyć :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo fajne zasady, nic dodać, nic ująć. Wystarczy też zacząć czytać etykietki na produktach, automatycznie przestaje się pewne produkty kupować.

    OdpowiedzUsuń